Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   64
                    

Paweł "Paco" Palion


Disclaimer:
Typ: tekst polityczno-historyczny
Częstotliwość zamieszczania: jednorazowe
Poglądy zawarte w niniejszym artykule stanowią tylko i wyłącznie wyraz zdania autora, nie są stanowiskiem całej redakcji SS-NG jako takiej.




Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku to okres niezwykle wymowny... Okres, który odcisnął piętno na losach dzisiejszej Polski i Europy... Okres, który symbolizuje upadek jednego z najbardziej zbrodniczych systemów ustrojowych w dziejach cywilizowanego świata... Upadek komunizmu!



Jednak komunizm tak jak nie upadł, tak też i nie narodził się w ciągu jednej nocy. Powstaniu tej skrajnie lewicowej ideologii, głoszącej przede wszystkim ideę bezklasowego społeczeństwa towarzyszył długotrwały proces. Głównymi teoretykami byli tutaj przede wszystkim Karol Marks i Fryderyk Engels, wieszczący w swym słynnym "Manifeście komunistycznym", że widmo komunizmu krąży po Europie. Teoria, która narodziła się w XIX wieku, doświadczyła jednak praktycznego (i wielce zdegenerowanego) wykorzystania dopiero w wieku następnym...

Plakat propagandowy „Bumelant to dezerter z frontu walki o pokój i silna Polskę”


Również w Polsce komunizm nie pojawił się z nikąd i w jego wnikaniu w polską ziemią towarzyszył proces. Odepchnięty od granic Polski w wyniku wojny polsko-bolszewickiej w roku 1920, odradzał się bowiem wielokrotnie… i dalej to czyni…
Już bowiem w latach II Rzeczypospolitej funkcjonowała w Polsce Komunistyczna Partia Polski (KPP), będąca w rzeczywistości organizacją agenturalną Stalina w Polsce. Paradoksem może się teraz dlatego wydawać, że to właśnie generalissimus rozwiązał w 1938 KPP, a niebawem Moskwie zostali zgładzeni jej przywódcy. Lecz to wszystko jest zaskakujące tylko z pozoru. Bowiem jeżeli spojrzy się na obraz ówczesnego Związku Radzieckiego, to takie postępowanie Stalina nie może i nie powinno nikogo dziwić. Czystki w armii, czystki w partii, czystki w społeczeństwie… Służyły one jednemu celowi, a mianowicie pełnemu podporządkowaniu całości aparatu państwowego Stalinowi. To było również głównym celem czystek w "siostrzanych" partiach komunistycznych.
I tak jak niespodziewanie komunistyczna zaraza, symbolizowana przez KPP szybko zniknęła z piastowskiej ziemi, tak szybko się na niej ponownie pojawiła, a dokładniej spadła z nieba…

Plakat propagandowy „Naprzód! Do walki o plan 6-letni”


28 grudnia 1941 roku w Wiązownej pod Warszawą wylądowała bowiem grupa, która miała stworzyć proradzieckie ugrupowanie podziemne: Paweł Finder, Bolesław Mołojec Marceli Nowotko. Ostatecznie 5 stycznia roku następnego powołano twór, z którego w okresie późniejszym narodziła się PZPR, a mianowicie Polską Partię Robotniczą.
Tak więc od początku roku 1942 na terenie okupowanej Polski w sposób zorganizowany funkcjonował twór o ideologii wyraźnie komunistycznej. Niebawem po powstaniu Polska Partia Robotnicza zaczęła domagać się od Delegatury Rządu na Kraj przyznania jej wpływu na sprawy polityczne kraju na równi z innymi stronnictwami, poszerzenia podstawy rządu londyńskiego, zwiększenia aktywności bojowej AK oraz wprowadzenia przedstawicieli Gwardii Ludowej (organizacji zbrojnej PPR) do Kierownictwa Głównego AK. Odpowiedź Delegatury zawierała jednak cztery fundamentalne warunki do spełnienia (m.in.: uznanie zwierzchnictwa legalnych władz RP w kraju i na emigracji, ogłoszenie deklaracji o niezależności PPR od ośrodków zagranicznych a także o gotowości do walki z każdym najeźdźcą Polski), które to kierownictwo PPR odrzuciło, potwierdzając tym samym swą rolę agentury radzieckiej w Polsce.
Jednak jak się niebawem okazało PPR był tylko zapowiedzią większej tragedii, która niebawem miała nadejść…
Preludium do klęski nastąpiło na przełomie 1943 i 1944 roku, kiedy to w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia w Warszawie powołano Krajową Radę Narodową. Przewodniczącym Rady został Bolesław Bierut, postać niezwykle tajemnicza, o którym wiadomo, że był agentem Kominternu i NKWD przedwojennej Polsce oraz wywiadu radzieckiego Mińsku pod okupacją niemiecką. Warto wspomnieć, iż w skład KRN wszedł także Michał Rola-Żymirski odsunięty z przedwojennego Wojska Polskiego za nadużycia i od końca lat trzydziestych związany z wywiadem radzieckim. Jak więc widać, już sam skład personalny wskazuje na pochodzenie i cele tegoż organu o charakterze quasi-parlamentarnym.
Aż w końcu nadszedł on… Rok 1944, który przyniósł krew, łzy, gorycz i zapowiedź przyszłego losu…
21 lipca w Moskwie powstał, bowiem Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Na jego czele stanął znany już z działalności w PPR i KRN Edward Osóbka-Morawski. Mimo, iż w PKWN znalazło się wielu mało znanych socjalistów ludowców, to jednak Komitetem kierowali komuniści i ludzie całkowicie podporządkowani Kremlowi.
Wraz z komunikatem o powstaniu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego radio moskiewskie nadało Manifest PKWN. Podkreślano w nim przede wszystkim rolę Armii Czerwonej w wyzwalaniu Polski i zapowiadano oparcie przyszłego ustroju nie na wciąż prawnie obowiązującej konstytucji kwietniowej z 1935 roku, którą określano mianem "faszystowskiej", lecz na konstytucji marcowej z 1921 roku. Ciekawym zapisem jest także ten mówiący o przyznaniu możliwości powrotu do kraju wszystkich Polaków, z wyjątkiem tych, którzy "zdradzili Polskę w 1939r.". Było to więc jednoznaczne uderzenie w obóz sanacyjny sprawujący władzę w kraju od 1926 roku. Podobny wymiar miał zresztą słynny dekret o faszyzacji z 1946 roku.
A po lipcu nadszedł pamiętny Sierpień 44... Bohaterska postawa ludności Warszawy i żołnierzy AK została jednak skazana na pożarcie przez faszystowskich zbrodniarzy, wskutek koniunkturalnego wstrzymania działań wojennych przez Stalina na blisko 5 miesięcy. Nie bez znaczenia była również postawa tu także polskich komunistów, czego przykładem może być postawa Wandy Wasilewskiej (nota bene jedynej kobiety, która podniosła rękę na Stalina i przeżyła), twierdzącej na początku sierpnia, że w Warszawie żadnego powstania nie ma!?! Tak, więc wszyscy, którzy mieli jeszcze jakieś wątpliwości, co do intencji wodza ZSRR wobec Polski, w roku 1944 przejrzeli w końcu na oczy… Rok 1945 był już okresem umacniania zdobytej władzy przez obóz komunistyczny. Następowało to z aktywną pomocą Armii Czerwonej oraz zbrodniczej organizacji NKWD. Znamienne są słowa jednego z dygnitarzy ówczesnego aparatu, który stwierdził, że "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy". Na szczęście jego słowa, podobnie jak większość, które płynęły z "karminowanych warg" okazały się kłamstwem!

Plakat propagandowy „Tu spoczywa bumelant”


Moment, który ostatecznie rozwiał wszelkie nadzieje Polaków na niepodległą i suwerenna Ojczyznę nastąpił latem 1946 roku. Wówczas to miało miejsce słynne referendum, oczywiście sfałszowane.
Pytania w referendum zostały przez obóz komunistyczny sformułowane wręcz w perfekcyjny sposób. Miało to szczególne znaczenie, gdyż wygranie tegoż głosowania przez rządzących, według nich stanowiłoby poparcie społeczeństwa dla zmian zachodzących w powojennej Polsce. Referendum składało się z trzech pytań dotyczących likwidacji Senatu (1), utrwalenia reform społeczno-gospodarczych (2) i utrwalenia granicy zachodniej Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej. Tak więc, jak już wcześniej wspomniałem pytania zostały sformułowany w sposób niezwykle zręczny, pomijając tematy kontrowersyjne. Rachuby komunistów były wiec proste - należało wskazać pozorną jedność społeczeństwa i jego zaufanie do "bloku" (Polska Partia Robotnicza, Polska Partia Socjalistyczna, Stronnictwo Ludowe, Stronnictwo Demokratyczne). Po uchwaleniu przez KRN ustawy, na mocy, której miało się odbyć referendum ludowe, w kraju rozpętała się olbrzymia propaganda za głosowanie "3 x tak". Napisy z tym hasłem pokryły niemalże cały kraj. W tym momencie partie opozycyjne, a przede wszystkim PSL Mikołajczyka stanęły w niezręcznej sytuacji. Poparcie hasła "3 x tak" dałoby komunistom atut rzekomego poparcia społecznego. Toteż PSL zdecydowano się na kompromisowe rozwiązanie, apelując o głosowanie "nie" w sprawie likwidacji Senatu.

Plakat propagandowy „Młodzieży – naprzód do walki o szczęśliwą, socjalistyczna wieś”


Referendum odbyło się 30 czerwca 1946 roku. Według oficjalnych (czyli sfałszowanych) wyników frekwencja wyniosła 85,3%, a liczba twierdzących odpowiedzi na kolejne pytania była następująca: 68,2%, 77,3%, 91,4%. O ogromie nieprawidłowości niech świadczy choćby wynik z okręgu krakowskiego, gdzie udało się podliczyć głosy w sposób wiarygodny. Otóż odsetek głosów na "nie" na pierwsze pytanie wyniósł tam 83,5%! Po referendum stało się więc już jasne i pewne, że czerwona chorągiew trzepocze nad Polską. Wynik wyborów do Sejmu Ustawodawczego rozpisanych na styczeń 1947 był oczywisty... Polskę pochłonęła komunistyczna zaraza!



  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   64