Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   40
          

Krzychu "Voo" Wszołek

PRODUCENT: Codemasters    DYSTRYBUTOR: CD Projekt   GATUNEK: Rajdy   WWW:http://www.codemasters.co.uk/colinmcrae2005


Colin McRae jest dla mnie symbolem pokolenia kierowców rajdowych, które już przeminęło. Sainz, Makinen, McRae i kilku innych. Musieli ustąpić pola młodym wilkom takim jak Solberg, Loeb czy Martin, zarówno na trasach jak i w sercach kibiców. Normalna kolej rzeczy - każdy z nich osiągnął zresztą wspaniałe wyniki. Wymiany pokoleniowej rajdowych bohaterów zdaje się jednak nie dostrzegać Codemasters z uporem kontynuując swoją serię, która także chyba powinna już była udać się na spoczynek. A może jednak nie? Zresztą po co dywagować skoro można sprawdzić...



BUSZUJĄCY W (NIEMIECKIM) ZBOŻU
Nie znoszę recenzji zaczynających się od opisu intra, ale tym razem sam tak zacznę. Drodzy gracze, jeśli uruchomicie grę COLIN MCRAE RALLY 2005 to w trakcie intra nie regulujcie odbiorników ani nie sprawdzajcie, czy kabel łączący konsolę z TV przypadkiem nie nawala. Wszystko jest w porządku, ten filmik naprawdę jest tak brzydki. Rozumiem chęć zerwania ze schematami, ale czemu na rzecz czegoś co wygląda jak szaro-brązowy wstęp do gry o budowie autostrad? Podobna choroba spotkała menusy. Te co prawda zawsze były ascetyczne i nawet był to jeden ze znaków rozpoznawczych serii ale tym razem jest zgodnie z hasłem "prościej i bardziej brzydko już się nie da". Ok, dajmy jednak spokój rzeczom najmniej istotnym i przejdźmy do spraw zasadniczych, czyli trybów gry.

W centrum uwagi nadal pozostają Mistrzostwa składające się obecnie z 9 rajdów. Do znanych z poprzednich części (Finlandia, Szwecja, Hiszpania, Grecja, Australia, USA, Japonia, W. Brytania) dołączono Rajd Niemiec. Ciekawa i dosyć trudna eliminacja, rozgrywana w różnorodnej scenerii, głównie na trasach asfaltowych ale również na drogach z betonowych płyt. Czyli pewnie w dawnej NRD. To właśnie w Niemczech mamy pierwszą w historii serii okazję wpakować nasz samochód w zboże, pośród łanów którego przychodzi nam momentami pędzić. Ilość odcinków specjalnych dostępnych w Mistrzostwach oczywiście wzrosła i wynosi obecnie 72. Liczba imponująca, zwłaszcza na tle konkurencyjnego RICHARD BURNS RALLY. Z drugiej strony nadal są to krótkie trasy, pokonanie których nie zajmuje więcej jak 4 minuty. W Mistrzostwach nie mamy możliwości wpisania własnego imienia/nicka ponieważ startujemy jako Colin McRae.




Innego wyboru nie ma i niezbyt mi się to podoba. Przed Mistrzostwami możemy podszlifować swoje umiejętności w "Challenges", czyli pojedynczych rajdach lub odcinkach.

W wersji na PS2, w głównym menu zwraca uwagę opcja ONLINE, która niestety jest martwa dla każdego gracza nieposiadającego NA i połączenia z netem. Czyli dla zdecydowanej większości właścicieli "czarnulek" w Polsce. Teoretycznie grać w sieci może jednocześnie 8 graczy. Tak samo jest w przypadku wersji na Xboxa. Brak możliwości gry online można sobie zrekompensować grą po LANie (nadal niezbędny jest NA) oraz grą z nawet trzema kumplami na jednej konsoli.

Istotną nowością w stosunku do poprzednich części jest tryb "Career", skutecznie przedłużający żywotność gry. Składa się z 23 imprez, uszeregowanych w "drabinkę" od tych najmniej do najbardziej prestiżowych. Zwycięstwo w danym pucharze daje nam dostęp do kolejnych oraz odblokowuje nowy samochód. Ukończenie tego trybu oznacza przejechanie ogółem 300 odcinków. Chwała Codemasters za urozmaicenie rozgrywki, chociaż szkoda, że do kariery nie przyłożono się bardziej. Tak naprawdę są to zwyczajnie kolejne zestawy OS-ów, nazwane "Cośtam Cup", które musimy przejechać albo konkretnym autem albo autem określonej grupy. Nie ma żadnych urozmaiceń takich jak kontrakty reklamowe, kupowanie i sprzedawanie samochodów, dłubanie w ustawieniach i testowanie ich pomiędzy imprezami. Nic! Krótko mówiąc - nowy tryb ale przygotowany przy minimalnym nakładzie pracy. Biorąc pod uwagę jak bardzo Codemasters chwaliło się "karierą" w nowym COLINIE to spodziewałem się czegoś więcej.

Nie ma za to najmniejszego zawodu jeśli chodzi o dostępne samochody. 35 naprawdę dopieszczonych fur, od drobiazgu z napędem na jedną ośkę (VW Polo, Citroen Saxo i inne), poprzez samochody grupy B, klasyki takie jak Lancia Delta, auta terenowe, po pierwszą ligę rajdową w postaci Citroena Xsary, Peugeota 206, Forda Focusa i innych.




Tylu licencjonowanych wózków nie znajdziecie w żadnej innej grze rajdowej. Skrzą się od szczegółów i ładnie się demolują, zwłaszcza gdy efektownie dachujemy spadając z jakiegoś nasypu. Różnice w prowadzeniu, zarówno pomiędzy samochodami jak i w przypadku tego samego auta na różnych ustawieniach są zadowalające. Szkoda tylko, że drobiazgowość z jaką przedstawiono samochody nie przełożyła się na wykonanie otoczenia, przynajmniej w wersji na PS2. Poza efektownym "nalotem" kamery na miejsce startu nie ma się czym zachwycać. Lata płyną i ograniczenia platformy stają się coraz bardziej widoczne. Niemieckie pola są naprawdę paskudne. Tak naprawdę jednak PS2 stać jeszcze na więcej niż chciało się pokazać, nomen omen, Mistrzom Kodu.
NARROW BRIDGES, NARROW GATES...
Wiadomo na czym polega filozofia tej serii. Uproszczone ustawienia auta, start i ruuura! Tym razem jest szybciej niż poprzednio, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami twórców, którzy widocznie uznali, że nic tak nie kręci jak prędkość. Ponownie o wyniku na końcu OS-a decyduje nie tyle koncentracja na całej trasie co umiejętne pokonanie kilku wrednych fragmentów. Ominięcie głazów leżących, jakże by inaczej, przy samym zakręcie. Trafienie w wąski mostek albo bramkę szerszą o centymetry od samochodu. W Rajdzie Niemiec pojawiły się niespodzianki nowego typu - mostki z niskimi murowanymi barierkami. Nie uważam tego wszystkiego za wady, w końcu to nieodłączny element serii. Po prostu informuję, że nic w tym względzie nie uległo zmianie. Kto lubi taką zabawę ten się ucieszy. Do tego tradycyjnie "betonowe" drzewka oraz znaki drogowe. Można je wreszcie, o dziwo, uszkodzić chociaż auto i tak zatrzymują. Mimo wszystko jest to jakiś postęp, ponadto gdy wyrżniemy w drzewo na maskę posypią się nam liście. Sympatyczne. Niestety, chyba dla równowagi nie dopracowano powrotu na trasę. Czasami obijamy się pomiędzy drzewami a bitmapą ograniczającą pobocze czekając na respawn jak na zlitowanie, czasami zaś wystarczy za mocno ściąć zakręt, żeby gra potraktowała to jako wypadnięcie z trasy i brutalnie postawiła nas z powrotem na drodze. Oczywiście z odpowiednią stratą czasową.

W trakcie mistrzostw oraz imprez w trybie kariery możemy testować upgrade'y do samochodu - lepsze hamulce, opony, amortyzatory i skrzynię biegów. Test zakończony powodzeniem oznacza automatyczne udoskonalenie naszego auta. Sam pomysł na testy oraz ich przebieg to dokładne powtórzenie rozwiązania z poprzedniej części gry. Dodajmy - rozwiązania ciekawego i na pewno wyróżniającego grę na tle innych rajdówek, dlatego zaliczamy to na plus. Testy hamulców, opon i amortyzatorów dodatkowo utrudniono poprzez rozstawienie na poboczach trasy pachołków, z których przewrócić można tylko określoną ilość.
Do pracy Nicky Grista jako pilota nie mam zastrzeżeń.




Zresztą powiedzmy sobie szczerze - po zaliczeniu kariery i dłuższej zabawie w śrubowanie rekordów na pojedynczych odcinkach w końcu staje się on praktycznie niepotrzebny. Zarzut mam tylko jeden, do samych programistów i może wyda się Wam absurdalny ale trudno. Nie pasuje mi to, że głos pilota jest doskonale czysty i wyraźny jak w studio. Zupełnie jakby to on siedział obok mnie na kanapie, a nie ja obok niego w samochodzie rajdowym. Drobiazg, ale znaczenie dla klimatu zabawy ma.

QVO VADIS MISTRZU?
Nowy COLIN może nie mieć łatwego życia i to na wszystkich platformach, nawet na PC, gdzie do tej pory rządził niepodzielnie. Gier rajdowych, z których każda jest od niego lepsza w pewnej dziedzinie nie brakuje. Pełną licencję ma WRC, klimat i trudność rajdów najlepiej oddaje BURNS, największy power ma RALLISPORT CHALLENGE 2. Do tego nasze rodzime i zbierające wysokie noty XPAND RALLY. Gracze są rozpieszczeni. COLIN 2005 nie stoi jednak na straconej pozycji. Grono oddanych fanów oraz nadal najlepsze wypośrodkowanie pomiędzy symulacją a zabawą to jego atuty. Idealny produkt dla niedzielnych rajdowców bawiących się tego typu grami raz do roku z okazji premiery kolejnego COLINA.




A także dla ambitniaków nadal nie mogących otrząsnąć się po tym jak zostali niedawno przeciągnięci przez konkurencyjną grę sygnowaną nazwiskiem pewnego rudego Angola.
Trzymam jednak kciuki za to, że COLIN 2006 już nie powstanie. Naiwniak ze mnie, prawda? Nie wierzę, że samo Codemasters nie dostrzega (nawet jeśli tego nie przyznaje), że temat się wyczerpał. Co jeszcze można dodać? Kolejny rajd? Teraz byłby chyba najlepszy moment na to, żeby zakończyć kultową serię i pozostawić ciepłe wspomnienia w sercach kibiców i graczy. Nie chcę, żeby gra, która była dla mnie kiedyś w temacie rajdów wszystkim powoli stała się niczym. No ale tym będziemy się martwic za rok. Teraz wypada poświęcić kilka wieczorów na edycję 2005, mając nadzieję, że okaże się całkiem udanym pożegnaniem legendy a nie środkowym odcinkiem coraz nudniejszego tasiemca.



Odgrzany po raz piąty kotlecik wciąż smakuje. Tylko dlaczego w Mistrzostwach muszę udawać Colina?


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   40