Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   21
                                               

Kuba "kYuba" Bujakowski

PRODUCENT: Maxis    DYSTRYBUTOR: Electronic Arts   GATUNEK: Symulator   WWW: www.thesims2.ea.com   CENA : 159 PLN


- Zostaw już ten komputer! - krzyknęła gruba kobieta po czterdziestce opluwając przy okazji wszystkie otaczające ją przedmioty - Od trzech lat siedzisz zgarbiona przy tej kupie złomu i na dodatek cały czas widzę na tym monitorze to samo! Wyjdź na dwór! Zrób coś z sobą! - Ale maaaamooo - odpowiedziała przeciągle blondynka siedząca przed kobietą - właśnie biorę mój 1043 ślub, teraz będę miała dużo pracy, nie mogę wyjść, zostaw mnie w spokoju! - Jak ty się do matki wyrażasz smarkulo?!? Z takim podejściem do starszych nigdy sobie w życiu nie poradzisz! - Mamo, w jakim życiu...?



MACIE DOŚĆ?
Nie trzeba być Einsteinem, żeby domyślić się, iż sytuacje podobne do tej wyżej opisanej występowały w domach normalnych, spokojnych rodzin od 2001 roku dosyć często i gęsto. Wszystko za sprawą jednej gry, która przykuła do monitorów miliony ludzi na wszystkich 6 kontynentach świata. Gry, która podobno jest najlepiej sprzedającą się produkcją w historii a swój sukces zawdzięcza niezwykle pionierskiemu pomysłowi. Jest bowiem dosyć luźną symulacją życia. Tak moi drodzy, dobrze myślicie (a raczej, poprawnie przeczytaliście tytuł recenzji :P) oczywiście, że mam na myśli przez jednych pokochane, przez innych znienawidzone THE SIMS. Gierkę, która nie dawała o sobie zapomnieć przez bite 3 lata, przez tyle czasu ile było potrzeba chłopakom z Maxis na stworzenie jej sequela. Jak prezentuje się młodszy braciszek słynnych „Simsów”? Jest przełomem czy powielaniem starych pomysłów? Wniósł coś nowego czy pozostał taki sam? O tym dowiecie się czytając te kilka tysięcy znaków napisane właśnie z myślą o was (ziomki wy moje). Rozsiądźcie się wygodnie, poprawcie ostrość monitora i przede wszystkim odprężcie się, przez najbliższe kilkanaście minut wasza wola oraz wzrok należeć będą DO MNIE! [śmieje się demonicznie po czym wychodzi do kuchni po coś chłodnego do picia].

(kliknij aby powiększyć)
Romantyczna scena w kuchni - przez żołądek do serca :)


„TATO NAMALUJ KONIA”
Nie skłamię jeśli powiem, że gra zaskakuje od „pierwszego włożenia płyty” (PŁYTY nie pyty zboczuchy :P). Instalator Simsów w odróżnieniu od tych, które spotkać możemy w innych gierkach, jest w miarę możliwości interaktywny. Podczas kopiowania się gry dla zabicia czasu możemy zagrać w quiz „O Simsach wiem wszystko”, który polega na odpowiadaniu na zadawane nam pytania oraz dopasowywaniu obrazków. Na koniec testu pokazuje się nasz wynik, który określa naszą wiedzę na temat gry. Nie jest to może coś wielkiego ale tych mniej wybrednych z pewnością ucieszy (skojarzenie?:)). Po zakończeniu się instalacji (która swoją drogą trochę trwa - 4CD mówią zresztą same za siebie) możemy już śmiało przystąpić do grania. Menu SIMS 2 prezentuje się dosyć ładnie ale też niezwykle ubogo. Jedyne co możemy w nim zrobić to wybrać obszar, na którym chcemy grać (jest ich w sumie 3 a na każdy składa się ok. 25 działek zabudowanych bądź nie). Po wybraniu lokacji przechodzimy do pierwszej złożonej czynności a mianowicie - stworzenia naszej rodziny (no chyba, że chcemy grać jedną z wcześniej przygotowanych). Tworzenie postaci różni się bardzo i to naprawdę bardzo w porównaniu do „jedynki”. Teraz stworzenie dwóch identycznych simów jest praktycznie niemożliwe. Standardowo zaczynamy od wyboru imienia naszego podopiecznego, następnie określamy czy ma on być niemowlakiem, dzieckiem, nastolatkiem, dorosłym bądź emerytem. Kolejnym krokiem jest wymodelowanie wyglądu naszego sima.

Tak teraz prezentuje się nasza najbliższa okolica


W SIMS 2 możemy zadecydować o takich rzeczach jak wielkość oczu, nosa, podbródka, uszu czy brwi naszego sima. Ponadto możemy wpływać na kształt jego czaszki, kolor i rodzaj fryzury, spiczastości nosa i wiele innych podobnych cech. Tworzenie postaci może naprawdę dostarczyć sporo przyjemności. Przy odrobinie talentu możemy zrobić swojego „klona” czy sobowtóra jakiejś znanej gwiazdki muzyki czy filmu. Związek Michaela Jacksona i Britney Spears? Czemu nie? Ciekawe tylko jakiego koloru będą dzieci :P (Zresztą temat dzieci jeszcze rozwiniemy później). Wracając jeszcze do samego procesu tworzenia naszego ziomka warto wspomnieć o jednej dosyć znaczącej nowości czyli aspiracji sima. W drugiej części Simsów każda postać ma swoje aspiracje, może to być na przykład chęć założenia rodziny, zdobycie sławy czy chęć osiągnięcia sukcesu finansowego. Od aspiracji sima będą zależeć jego pragnienia oraz lęki (którymi też zajmiemy się później). Po stworzeniu rodziny nie pozostaje już nic innego jak wprowadzenie się do gotowego domu lub wybudowanie własnego. W systemie budowania zmieniło się niewiele. Wszystko przygotowuje się tak samo jak w części pierwszej. Standardowo na początku stawiamy ściany, rozmieszczamy okna i drzwi, potem całość malujemy i wstawiamy mebelki - nihli novi. Zresztą tutaj nie wiele, przyznać trzeba, dało się zmienić. Do znaczących nowości można zaliczyć jedynie możliwość wybudowania aż cztero-piętrowego mieszkania. Co jest zresztą zasługą nowego engine’u graficznego - głównego czynnika odpowiedzialnego za zmiany w SIMS 2 (silnikiem graficznym wbrew regule zajmiemy się właśnie teraz :P).

JEST SŁODKO
Graficzka zaserwowana w drugiej części SIMSów nie może się co prawda równać z FAR CRY’em, DOOM’em 3 czy PAINKILLER’em ale przyznać muszę, że do gry pasuje niczym „techno do Emilla”. Wszystko wygląda tutaj bardzo ładnie, kolorowo, szczegółowo i co najważniejsze jest w pełni trójwymiarowe. Trzeci wymiar jak wspomniałem wcześniej daje grze dużo więcej możliwości. Naszego sima możemy teraz obserwować z dowolnej wysokości oraz pod dowolnym kątem. Możliwe stało się też wznoszenie kilku-piętrowych budynków. Animacja postaci wykonana została oczywiście przy pomocy technologii Motion-Capture, dzięki czemu simy poruszają się tak jak na wirtualnych ludzi przystało. Ogólne wrażenia graficzne są jak najbardziej pozytywne. Przyczepić mogę się chyba wyłącznie do wykonania przedmiotów, które często prezentują się gorzej niż w SIMS 1. Programistom odpowiedzialnym za tekstury przydałyby się korepetycje u grafików z takich firm jak Id Software czy Epic.
Jeśli sprawa tyczy się zaś udźwiękowienia to powiem od razu, że jest ono średnie. Nie wiem, może to tylko moje odczucia ale muzyczka która „plumka” sobie w tle w menu oraz podczas budowy domu już po 10 minutach zaczyna poważnie denerwować, podobnie aczkolwiek trochę mniej upierdliwa jest piosenka grająca w oknie kupowania przedmiotów. Na szczęście te niewypały rekompensują nam kawałki, których posłuchać możemy w radiu, są to bowiem piosenki, grane przez prawdziwe kapele z wokalistami oraz przy użyciu prawdziwych instrumentów. Dźwięki wydawane przez simy są prawie identyczne jak te z części pierwszej (czytaj: typowe) ale przeszkadzać, nie przeszkadzają.

Michał? To naprawdę ty? :P


... I ROZMNAŻAJCIE SIĘ
Zanim sobie pobluzgam, chciałem jeszcze napisać o tych obiecanych wcześniej ważnych aspektach gry czyli: celach życiowych sima oraz „dzieciach” a właściwie o tym co się z nimi wiąże. Zacznijmy może od końca. W SIMS 2 duży nacisk położono na przebieg życia naszego podopiecznego oraz możliwość „dawania życia” przez simów. Tak jak się niektórzy mogli spodziewać simy w części drugiej starzeją się (i to dosyć szybko) jedyną możliwością na uniknięcie śmierci poprzez starość jest picie „eliksiru życia”, dzięki któremu możemy oszukiwać proces starzenia się. Możliwość opuszczenia barwnego świata simów wymusza na nas konieczność znalezienia partnerki i bądź co bądź spłodzeniu sobie potomka. I tutaj objawia się największa nowość i chyba najciekawszy element części drugiej. Dzieci naszych simów są podobne do swoich rodziców. Zupełnie jak w normalnym życiu w zależności od genów dziedziczą cechy wyglądu. Jeśli przykładowo sim posiada czarne włosy, duże oczy i długi nos to jest bardzo prawdopodobne, że jego dzieciak też będzie posiadał te same atrybuty. Pomysł ten moim zdaniem zasługuje na naprawdę duże brawa. Kolejną sprawą są cele życiowe sima, które determinują praktycznie całą „strategię” prowadzenia naszej postaci (wiem, że zabrzmiało to jak zdanie z recki jakiegoś cRPG’a ale SIMS 2 są teraz w sumie takim mini-RPGiem). Każdego dnia naszemu podopiecznemu losują się cztery pragnienia oraz cztery lęki. Za spełnianie pragnień otrzymujemy punkty aspiracji, które przeznaczyć możemy na różne bonusowe przedmioty do których zalicza się dla przykładu wspomniany eliksir życia, drzewo z pieniędzmi czy hełm wspomagający naukę. Ponadto wykonywanie zadań poprawia nastrój naszego sima. Z obawami jest za to na odwrót. Spełniając lęki naszej postaci możemy doprowadzić ją do depresji czy nawet psychozy - wszyscy fanatycy uśmiercania simów na pewno będą zadowoleni :).

Dance to the music…


KOTLET Z MIKROFALÓWKI?
Nadszedł najwyższy czas na „powyrzucanie sobie” na najnowsze dzieło chłopaków z Maxis. A więc (tak, zacznę od „a więc” bo pani od polskiego mnie nie nauczyła, że tak nie wolno) największym minusem gry jest jej niewielka różnorodność. Jeśli ktoś grał w SIMS 1 (nie wspominając o dodatkach) to przy opisywanym sequelu długo raczej nie zabawi. I wcale nie pomaga tutaj możliwość wykonywania pragnień naszego sima, których tak na prawdę jest bardzo mało i po kilku godzinach grania wydają się tylko niepotrzebnym dodatkiem. Przedmioty, które możemy sobie wstawić do naszego domu też są praktycznie takie same jak w „jedynce”. Nie jest ich też więcej (chociaż każdy występuje zazwyczaj w kilku różnych wariantach kolorystycznych). Niektórych obiektów dostępnych w poprzedniej części Simów po prostu brakuje. Zabawy nie wydłuża także możliwość chodzenia do pracy, przedstawiająca się zresztą identycznie jak wcześniej. Autorzy nie przyłożyli palca do urozmaicenia odbywanej przez naszego sima kariery. Wszystko dzieje się po staremu. Nawet wymagania na awans są takie same. Jeśli myślicie, że cokolwiek zmieniło się w potrzebach simów czy ich zachowaniu to również jesteście w błędzie. Zadowolenie naszego podopiecznego wskazują te same współczynniki co wcześniej, nawet identycznie rozwiązane graficznie. Bonusem jest tylko wskaźnik aspiracji, odpowiednio: czerwony, zielony, złoty i platynowy. Im jest wyższy tym pewniej nasz sim czuje się z własnym „ego”. Rozgrywka rzecz jasna nie zmieniła się i do tego akurat przyczepić się nie wypada bo tutaj nic poprawić się i tak nie dało. W końcu to wirtualne życie. Nie zmienia to jednak faktu, że gra stworzona jest dla ludzi, którzy nigdy wcześniej nie mieli styczności z THE SIMS. Fani cyklu, moim zdaniem bardzo szybko się gierką znudzą. Chociaż, są tego dobre strony: może EA nie będzie nas już zamęczać dziesiątkami prymitywnych dodatków i skoncentruje się wreszcie nad stworzeniem dobrej trzeciej części THE SIMS. Przyznam się, że mam taką nadzieję.
WYMAGANIA MIN: Procek 800 MHz, 256 RAM, Karta Graficzna 32 MB

WYMAGANIA ZAL: Procek 2 GHz, 512 RAM, Karta Graficzna 128 MB
To wciąż te same Simsy tyle, że z ładniejszą grafiką i kilkoma nowymi bajerami. Przełomu próżno tutaj szukać.


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   21